| |
|
Uratowane
|
|
Ostatkiem sił dotarl pewnego dnia do skupu złomu i ukrył się w starym piecu. Nie miał już sił dalej iść wychudzony, zapchlony, z bezwładną przednia łapka... Na szczęście tam zauważyła go dobra dusza i wspólnie udało nam się go uratować. Nosek przeszedł operacje usunięcia łapy, a potem nauczył się bez niej żyć.
Gdy udało się ocalić mu zdrowie przyszła pora na dlugie czekanie na nowy dom... Oj dlugie bo nikt nie chciał biednego Noska... Naczekał się kilkanaście miesięcy, ale było warto! Na taki dom Nosek na pewno jeszcze chętnie czekałby dluzej, bo byłoby warto!
Wyruszył w daleką drogę, aż do Goleszowa i zamieszkał z Iwoną, Madzią i Adamem. Teraz to już ma tylko raj na ziemii i swoją ukochaną rodzinkę! Podobno najbardziej uwielbia swojego Pana :) (męska solidarność :) )
|
|
Dzieci często wykorzystują zwierzątka do zabawy. Tak też
zrobiły z tymi dwoma tygryskami. Po zabawie odłożyły je do styropianowej,
niczym nie wyścielonej budy dla bezdomnych kotów. Maluchy piszczały wołając
matkę. Gdy je zabierałam nie potrafiły jeszcze same jeść i były bardzo
słabiutkie. Miały rownież początek kociego kataru, który przeszedł tak
szybko jak przyszedł po kilku dawkach leku ;) Po kilkunastu dniach okazało
się, ze maja również tasiemca, ale i tego niemiłego gościa szybko sie
pozbyliśmy. Żeby już wszystko skończyło się pięknie brakowało tylko
domu. Oczywiście się znalazł i to dla obu jednocześnie! Maluszki
dorastają razem u boku Doroty, Justyny, 2 kotów, psa oraz szczura
Bazyla. Mają już inne imionka...
|
|
|
Zostałam poproszona o znalezienie domu dla dorosłej kotki syjamskiej
ponieważ dziecko włascicieli jest uczulone na koty. Poszłam zrobić jej zdjęcia
by móc zacząć działać. Byli chętni, ale w domu kocicy nikt nie odbierał
telefonów, więc sprawa przycichła. Jednak jedni z chętnych nie dawali za
wygraną i tak po długim czasie udało nam sie dowiedzieć, że kocica została
krótko po mojej wizycie oddana do schroniska dla zawierząt, a jej włąściciele
wyjechali sobie na wakacje. Kocica w klatce była wyjątkowo agresywna i chyba
tylko dlatego nikt jej aż przez miesiąc nie zabrał. Potwornie źle znosiła pobyt
w schronisku, musiała bardzo cierpieć. Wtedy pojawili sie jej nowi rodzice.
Przyjechali po nia z Warszawy i zabrali do siebie juz na zawsze. Koteczka
odzyskała poprzedni stan psychiczny i juz wszystko jest dobrze.
|
|
|
Ludzie miewają różne pomysły jak pozbyć się niechcianych już zwierząt.
Tygryska została pozostawiona na klatce schodowej w moim bloku. Siedziała
w kąciku i darła pyszczek. Był bardzo późny wieczór i nie miałam co z ta
kruszynką zrobić. Na pomoc pospieszyła ciocia i kuzynka. Przetrzymały kicie
przez noc, a już następnego dnia kitulka została zabrana do nowego domciu przez
przesympatyczną rodzinę. Udało się jej i Bogu za to dzięki :D
|
|
|
Los dał w kość temu maleństwu. Otrzymałam telefon, że pod jednym
z bloków na trawniku siedzi i glośno miauczy kociak. Pojechal szybko po
niego mój chłopak Adam. Osoba która to zgłosiła była zdania, ze maluszka
trzeba uśpić jednak weterynarz miał całkiem odmienne zdanie. Mimo, że
okazało się iż kicia nie ma oczka, a zamiast niego wielki strup bedący
pozostałością gałki ocznej, by dać małej szanse na życie zawieźliśmy ją
do dobrej duszy do Poznania na tzw przetrzymanie. Po krótkim czasie inna
osoba z Poznania zakochała się w malutkiej kalece i zabrała ją do siebie.
Malutka otrzymała imię Piro po tym jak przeszła opercaję usunięcia
"resztek" oczka. Teraz już nikt nie myśli o smutnych chwilach jej życia
bo Piro jest zdrowym, nad wyraz żywym i brojnym kotkiem co oczywiście
tylko cieszy jej panią.
|
|
|
Znajoma zabrała tą kicie dzieciakom, które rzucały w malucha kamieniami.
Niestety nie mogła kizi zatrzymać, więc poprosiła mnie o znalezienie domu. całe
szczęście znalazł się i teraz pregulka mieszka z suczką Zuzią oraz swoją Pania Kingą.
|
|
|
Pewnego wieczoru zadzwonił do mnie chłopak, że pod jego szkołe podrzucił
ktoś kociaka. Nie mógł go zatrzymać i gdyby nie to, że znajoma była gotowa go wziąść
od zaraz trafiłby do schroniska. Zadzwoniłam do niej i już następnego dnia maluch był
w ich domu. Dzieci nazwały go Sharky, jak powiedziała Iza "z racji bardzo aktywnego
uzębienia".
|
|
|
Te koty uratowałyśmy z koleżanką Mają juz kilka lat temu. Do teraz mają sie świetnie
i zasługują by znaleźć się w dziale "uratowane". Powiedziałabym nawet, że mieszkając
u Mai są uratowane i szczęśliwe :)
|
|
|
Do OTOZu zadzwoniła strasza pani, że na jej balkonie jakiś czas temu okociła się
bezdomna kotka. Urodziło się pięć maluszków, ale cztery spadły z balkonu i nie przeżyły.
Poprosiła byśmy zabrali rodzinkę do schroniska, ale że to wyjście byłoby najgrosze
z możliwych zaczęłam szybko szukać lokum tymczasowego dla kotków. Dzięki Bogu wzięła
je do siebie moja kuzynka Gosia. Kocica miała jedzenia pod dostatkiem, a malutki mógł
bezpiecznie rosnąć. Po jakimś czasie udało nam się znaleźć prawdziwy dom dla matki
z synkiem. Kotki zamieszkały za Toruniem, a ich opiekunem jest teraz Mateusz oraz
jego rodzice oczywiście. Nie omieszkam dodać, że kocica ma na imię Lidka co jest dla
mnie przemiłym wyróżnieniem :D
|
|
|
Błąkała się u nas po osiedlu. Sprawiała wrażenie wystraszonej i bardzo zdezorientowanej. Kilka nocy przetrzymala ją moja kuzynka bo mieliśmy nadzieje, że ktoś bedzie jej szukał. Niestety nikt nie odpowiedział na nasze ogłoszenia.
Zawiozłam ja wraz z tatą do schroniska w Starogardzie gdańskim, gdzie byla pod okiem znajomej Eweliny. Czekała na nowy dom kawałek czasu, ale w końcu się udało! Ewelina napisała, ze jest jej tam bardzo dobrze.
|
|
| << Start < Poprzednia 1 2 Następna > Ostatnia >>
| | Wyniki 1 - 10 z 20 | |
|
|
|
Aktualnie jest 94 gości online |
|
|