|
|
Ta kotka została wyrzucona przez swoich właścicieli pod jeden z bloków tuż przed rozpoczęciem się prawdziwych zimowych dni. Powiedziała mi o niej karmicielka kotów. Postanowiłam iśc tam z nią i zobaczyć jak żyje. Okazało się, że kicia śpi na okienku piwnicznym niczym nie ochroniona od siedemnastostopniowego mrozu. Spedziła tam tak ok miesiąc i nikt sie nad nią nie zlitował. Zrobiło mi się jej potwornie żal i tego samego
wieczoru wraz z koleżanką pojechałyśmy by ją stamtąd zabrać. Zamieszkała tymczasowo u mojej kuzynki i była z tego powodu niezmiernie szczęśliwa. Kiedy zabrałam ją na sterylizacją okazało się, że jest w ciąży. W związku z tym zabieg się trochę skomplikował i zabrałam ją po nim do nsiebie do domu. Nie sposób w kilku słowach opisać wdzięczność i charakter tej kici. Ocieranie się, mruczenie i siedzenie na kolanach to jej ulubione zajęcia, a przy tym jest niesamowicie inteligentna. Potwiedzić to może jej nowa Pani- Kasia z Warszawy. Dzięki Kasi Ruda (tak też ma na imię) już nigdy nie zazna
co to głód, mróz i ludzka obojętność.
Podziękowania dla:
mojej kuzynki Asi, dla koleżanki Mai, dla KasiD, dla mojej siostry, dla forumowiczów miau.pl dla moejgo Tz'ta oraz oczywiście dla nowej właścicielki Kasi!
|
|
|
Ta śliczna kotka okocila się w piwnicy jednego z blokow. Poniewaz
wlasciciele pomieszczenia grozili, ze cos kotce zrobia nie pozostalo mi nic
innego jak oddac kotke do schroniska. Jej malutkie dzieci zostaly uspione,
a my intensywnie szukalismy domu dla mamuski. I udalo sie :D
Koteczka mieszka w domku jednorodzinnym wraz z innymi kotkami i pieskami.
Mam nadzieje, ze juz zapomniala o miesiecznym pobycie w schronisku.
|
|
|
Gaculka wraz z jego chorą siostrą wyłapaliśmy z piwnicy. Ich mama
zmarła z niewiadomych przyczyn. Maluchy zostały same. Gacek był wybitnie
trudnym kociakiem... bardzo dzikim i bardzo nieufnym. Przez bardzo długi
czas mimo ciągłego przebywania z ludźmi nie wykazywał żadnych oznak oswojenia. Prychał, gryzł, uciekał, a przy próbie złapania robił pod siebie... Nie wiem co by z nim dalej było gdyby nie moja ciocia i kuzynka... Wzieły go do siebie i dały mu najcudowniejszą rzecz - CZAS! Dzięki temu malucha udało sie wyleczyć z grzybicy, z sikania poza kuwetą oraz przede wszystkim oswoił się. Zaprzyjaźnił się nie tylko z ludźmi ale i z dwoma psami i koteczką. Gacuś jest idealnym przykładem na to, ze każdemu kotu warto dać szansę!
|
|
|
Pięć kociaków zostało wyrzuconych pod sklep. Spędziły tam kilka dni
zanim je wyłapaliśmy. Wszystko skończyło się szczęśliwie bo wszystkie znalazły bardzo dobre domy. Dwa są w Toruniu, jeden w Wałczu, natępny w Poznaniu i ostatni w Warszawie.Mają się świetnie i są już ślicznymi dużymi kotami. Na zdjęciu są niestety tylko 2 z nich.
|
|
|
Maxi była kotką właściwie bezdomną.Ludzie, którzy uważali się za jej
właścicieli nigdy nie wpuszczali jej do domu. Nawet kiedy urodzila młode musiała spać pod drzewkiem. Było tak do połowy października. Nie mogliśmy już patrzeć jak próbuje ogrzać kociaki i ochronić od deszczu swoim ciałem. Najpierw rodzice mojego chłopaka pozwolili jej zamieszkać w garażu w ciepłej budce, a potem gdy maluchom znleźliśmy dobre domy koteczka została wysterylizowana i zamieszkała w domu. Otrzymała imię Maxi i teraz miłościwie włada swoim królestwem.
|
|
|
Los nie był łaskawy dla tych słodkich kotków. Urodziły sie
w miejscu gdzie koty są bardzo niemile widziane. Wiele kotów zostało
tam otrutych więc karmicielka zabrała je stamtąd szybko by uratować
im życie. Pojechały do innego miasta by tam odmienił sie ich los,
niestety jeden kotek nagle umarł, a drugi do dziś ma problemy ze
zdrowiem.Jednak opiekują sie nim dobrzy ludzie i jest bezpieczny.
|
|
|
Przepiękny, olśniewający, wielki kocur. Błąkał sie kilka miesięcy
po moim osiedlu. Majestatycznie zaznaczał swój teren na regularnych wieczornych obchodach między blokami. budził respekt. Jednak pewnego dnia podszedł do mnie i dał się pogłaskać. Z bliska wyglądał żalośnie... poranione uszy, brudny i jego oczy coś mówiły.... Zrobiło mi się go żal.
Dzieki bezinteresownej pomocy ludzi z forum Rudolf pojechal do Katowic, a po pewnym czasie do swojego domu w Bielsku-Białej. Miał sporo kłopotów zdrowotnych, ale dzięki troskliwej opiece ma sie dobrze. Jego Pani napisala miedzy innymi tak: "Oboje z Pawłem uważamy, że Rudolfik to jednem z najmądrzejszych kotów na świecie - mój mąż twierdzi, ze najmądrzejszy w całej rodzinie.Wyobraź sobie proszę, że Rudy Kocur potrafi mówić - prosi o jedzenie, potrafi poprosić o wypuszczenie na balkon! Baaaa pyta nawet, czy może wskoczyć na kolana."
|
|
|
Nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak ta śliczna koteczka znalazła sie
na jedej z osiedlowych klatek schodowych. Spała tam na wycieraczkach jakiś
czas, a potem bawiły sie nią dzieci na placu zabaw. Zabrałam ją do siebie
licząc na to, ze komuś zginęła. Jednak mimo wielu rozwieszonych ogłoszeń
właściciel się nie znalazł. Była u nas ponad 2 tygodnie i bardzo ją pokochaliśmy. Dom dla niej znalazł się w Solcu Kujawskim. Lutka jest teraz jedynaczką i jak napisali jej nowi "rodzice" ma się świetnie i jest bardzo miłym kotkiem.
|
|
|
Ta słodka pręgusia została zabrana z toruńskiego schroniska dla zwierząt
by pojechać do stolicy i tam wieśc szczęśliwe życie. Pomimo tego, że jej
nowy właściciel okazał sie internetowym oszustem wszystko dobrze się skończyło i została w Warszawie u Pani Marzeny. Ma tam bardzo dobrze, wyjeżdza czasem w góry i za towarzyszy ma psa pudla i kotkę Kropeczke...
|
|
|
<< Start < Poprzednia 1 2 Następna > Ostatnia >>
|
| Wyniki 11 - 20 z 20 |