
Czasem kot musi wyruszyć w podróż.
Gdy wiemy - biorąc do domu młodego kota - że będzie z nami podróżował
(np. na wakacje) - idealnym postępowaniem jest przyzwyczajenie
zwierzęcia do tego jak najwcześniej. Żeby nie kojarzył wsiadania do
samochodu jedynie w kontekście wyjść do lekarza weterynarii - bo wtedy
każda podróż będzie dla niego pełna stresu.
Nauka podróżowania samochodem powinna odbywać się na początek na
krótkich dystansach, a być zakończona czymś przyjemnym - np. spacerem
na smyczy po łące.
To czy dla kota jazda samochodem lub innym środkiem transportu będzie mniej lub bardziej nieprzyjemna zależy od kilku czynników:
przede wszystkim od charakteru kota. Są koty które mimo prób
przyzwyczajenia bardzo źle się czują poza swoim domem, nie są w stanie
zaakceptować jazdy, źle ją znoszą.
od tego z
jakim wyczuciem przyzwyczaimy kota do jazdy i czy uda nam się to zrobić
bezstresowo (gwałtowne hamowanie z piskiem opon i klaksonem może kota
raz na zawsze zrazić do samochodu).
od środka lokomocji, są koty które źle się czują w samochodzie ale za to np. bardzo lubią jeździć pociągami.
Im wcześniej nauczy się kota jazdy - tym lepiej. Tym bardziej, że młode
koty znacznie lepiej przyjmują takie "nowinki", są bardzo ciekawe
świata.
Dorosły kot który nigdy nie wychodzi z domu a nagle ma przejechać
samochodem 300 km. - prawdopodobnie będzie bardzo zestresowany.
Kot podróżujący musi być wyposażony w "wyprawkę podróżną":
musi mieć kontenerek. Najlepiej plastikowy, porządny, z mocnym
zamykaniem. Wiklinowe kontenerki ładnie wyglądają ale są znacznie mniej
praktyczne. Kot może siłą otworzyć drzwiczki a w razie zanieczyszczenia
moczem - trudno jest klateczkę domyć.
kuwetka + żwirek. Chyba że jedziemy samochodem a kot jest nauczony załatwiać swoje potrzeby na dworze.
poidełko + woda. Jeśli kot lubi podróżować - to także jedzenie.
ręcznik + np. gaza, lignina. Na wypadek zmoczenia się kota, wymiotów. Każdemu może się zdarzyć.
szelki i smycz, do szelek przymocowana adresówka. W czasie podróży nie wolno puszczać kota zupełnie luzem.
książeczka zdrowia - w przypadku podróży pociągiem lub
autobusem konieczne jest aktualne zaświadczenie o szczepieniu kota
p/wściekliźnie.
Podczas
podróży samochodem, podczas jazdy - kot koniecznie powinien cały czas
przebywać w porządnie przypiętym kontenerku. No chyba że naprawdę źle
znosi takie zamknięcie a kierowca ma towarzysza który na tylnym
siedzeniu będzie mógł całą uwagę poświęcić kotu, cały czas trzymanemu
na szelkach i smyczy. Jednak jest to ostateczność.
Podczas jazdy kot - dla własnego i ludzi bezpieczeństwa - powinien być zamknięty.
Jest to ważne z dwóch podstawowych powodów:
bezpieczeństwo kota - gdy kot przebywa
wewnątrz samochodu luzem, w razie konieczności gwałtownego hamowania
istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo że kot rozbije się o przednią
szybę. W najlepszym razie bardzo się okaleczając. Na nic się tutaj nie
zdadzą kocie pazury czy umiejętność bezpiecznego upadania - w takiej
chwili ciało kota będzie ważyło kilkaset kg. i nic go nie powstrzyma
przed uderzeniem z całą siłą o szybę.
W razie stłuczki, nawet jeśli kotu nic się nie stanie wcześniej,
przerażone zwierzę może uciec w siną dal przez rozbite okno, otwarte
drzwi. Znalezienie go w obcym miejscu, przerażonego na śmierć, być może
okaleczonego - graniczy z cudem.
W razie poważnego wypadku, nawet jeśli kot nie ucieknie z samochodu,
łatwiej jest wydobyć kota z rozbitego auta gdy ten siedzi w kontenerku
niż wygrzebywać go spod siedzenia.
bezpieczeństwo ludzi - kot
poruszający się luzem po wnętrzu samochodu stwarza poważne i bardzo
realne zagrożenie. Niekontrolowany - może wejść np. pod pedały co w
czasie jazdy może zakończyć się niezbyt miło.
Przestraszony czy wręcz przerażony kot (a wystarczy do tego. np.
gwałtowne przyhamowanie lub poślizg) to już naprawdę poważne zagrożenie
- kot w takim stanie może się miotać po całym samochodzie, drapać do
krwi i być nie do utrzymania. Pomijając okaleczenia zadane kocimi
pazurami - łatwo taka historia może zakończyć się poważnym wypadkiem o
ile kierowca szybko i bezpiecznie nie wyhamuje na poboczu.
W razie sytuacji awaryjnej, gdy np. samochód wpada w poślizg, obecność
wewnątrz szalejącego z paniki kota znacznie zmniejsza szanse na
bezpieczne wyjście z opresji.
A naprawdę, nawet najspokojniejszy kot podczas jazdy samochodem może
wpaść w panikę.
Zamknięty w kontenerku czuje się znacznie bezpieczniej, sam jest bezpieczniejszy i nie stwarza zagrożenia.
Podczas jazdy samochodem warto robić postoje podczas których kot może rozprostować sobie kości, być może załatwić się, napić.
Oczywiście - pod warunkiem że kot ma na takie coś ochotę a samą jazdę znosi spokojnie.
Wiele kotów z radością w ramach postoju pochodzi po okolicy - oczywiście na smyczy.
Podczas jazdy pociągiem po terenie Polski - jak na razie - nie ma
potrzeby wykupywania biletu na kota. Kot musi posiadać książeczkę
zdrowia, kontenerek, zabezpieczenie przed zanieczyszczeniem przedziału
- a więc np. podkład higieniczny.
Nikt nie ma nas prawa wyprosić z pociągu z kotem - pod warunkiem że ten nie uprawia dzikich serenad.
Wsiadając do przedziału należy się spytać czy nikt z podróżnych już w
nim obecnych nie ma uczulenia na kota. Jeśli ktoś powie że ma - musimy
poszukać innego miejsca.
Warto też od razu się spytać czy ktoś ma coś przeciwko kotu w
przedziale. To ważne - bo choć kota w pociągu wozić można, to
teoretycznie powinien on być cały czas w kontenerku lub na smyczy, na
kolanach właściciela. I gdy ktoś w przedziale nie będzie kotów lubił -
to trzeba się tego przepisu trzymać. Gdy natomiast trafi się do
miłośników kotów - wtedy nasz zwierzak prawdopodobnie będzie miał
znacznie większą swobodę - oczywiście będąc stale na smyczy.
W czasie jazdy pociągiem, szczególnie gdy podróż trwa długo - konieczne
jest by kot mógł czasem skorzystać z kuwety. I wiele kotów korzysta :)
Dlatego tak ważne jest by zabrać ze sobą coś w rodzaju przenośnej kuwetki i choć odrobinę żwirku.
Jeśli nikt nie będzie miał nic przeciwko - można i najlepiej by było - by kot mógł załatwić swoje sprawy w naszym przedziale.
Jeśli natomiast nie będzie to możliwe - to można poszukać pustego
przedziału lub wejść z kotem do toalety - choć w nich zazwyczaj jest
bardzo głośno.
Podczas długiej podróży kot musi mieć dostęp do wody - przynajmniej co
jakiś czas. Do jedzenia niekoniecznie i tylko wtedy gdy podróż znosi
spokojnie.
W innym wypadku nakarmienie kota zestresowanego, nawet jeśli zje
chętnie - prawdopodobnie skończy się wymiotami lub co gorsza -
biegunką. Dlatego też lepiej nie karmić przed podróżą kota o którym
wiadomo że może się w czasie niej denerwować.
Niektóre koty podróż znoszą bardzo źle i nie powinny być przewożone bez
ważnej przyczyny. Kilkugodzinny, silny stres to dla kota ogromne
obciążenie które może skończyć się nawet ciężką chorobą.
Ale czasem niestety jazda jest konieczna - np. w czasie przeprowadzki.
W takim wypadku warto jest rozważyć podanie kotu leków uspokajających - oczywiście pod pełną kontrolą lekarza weterynarii.
Zaoszczędzi to kotu stresu a nam ułatwi jazdę - bo nie jest łatwo
prowadzić słysząc całą drogę rozpaczliwe wrzaski i dźwięki miotania.
W czasie jazdy pociągiem podanie leków uspokajających kotu który się tak zachowuje jest niemal koniecznością.
Należy jednak pamiętać że te środki nie zawsze działają jednakowo na
wszystkie koty. Dlatego zawsze należy wcześniej przeprowadzić próbę -
najlepiej kilka dni przed wyjazdem. Żeby wiedzieć do jakiego stopnia
dana dawka kota uspokaja i czy naprawdę to robi.
To ważne. Unikniemy w ten sposób sytuacji gdy w czasie drogi kot np.
zrobi się pobudzony. Lub w ogóle - zamiast uspokojenia otrzymamy silne
poddenerwowanie.
Ważne też jest żeby w dniu wyjazdu podać kotu lek odpowiednio wcześniej - tak żeby jeszcze nie zdążył się silnie zdenerwować.
Tekst i zamieszczone w nim zdjęcia pochodzą ze strony: