Los nie był dla tych kotów łaskawy :( Zabralismy je z krzaków w których sie urodziły. Były atrakcją dla okolicznych dzieci, które straszyły je i goniły od małego (przywiazywanie puszek do ogona itp...). Gdy trafiły do nas oswajanie szło bardzo ładnie. Niestety, któregos dnia maluchy ciężko zachorowały i aby je ratować musieliśmy wykonywać przy nich masę bolesnych i stresujących zabiegów. Oswajanie legło w gruzach na jakis czas ale bracia jako jedni z nielicznych przeżyli. W tej chwili są kotkami niezwykle kochanymi i słodkimi, ale nieco płochliwymi. Są po zabiegu kastracji. Na zdjęciach widać jak potrafią sie tulić i spać na kolanach. Serce nam pęka i strasznie nam smutno bo nikt nie chce im dać szansy na normalne życie, czekają juz tak długo. Im wystraczy tylko dużo miłości i cierpliwości, czy to tak wiele? Bezyk i Nieśmiałek czekają na kogoś kto ich pokocha, kto przerwie wreszcie tak długi czas oczekiwania na dom...