|
poniedziałek, 20 listopad 2006 |
|
Pewnego wieczoru zadzwonił do mnie chłopak, że pod jego szkołe podrzucił
ktoś kociaka. Nie mógł go zatrzymać i gdyby nie to, że znajoma była gotowa go wziąść
od zaraz trafiłby do schroniska. Zadzwoniłam do niej i już następnego dnia maluch był
w ich domu. Dzieci nazwały go Sharky, jak powiedziała Iza "z racji bardzo aktywnego
uzębienia".
|
|