|
poniedziałek, 20 listopad 2006 |
|
Los dał w kość temu maleństwu. Otrzymałam telefon, że pod jednym
z bloków na trawniku siedzi i glośno miauczy kociak. Pojechal szybko po
niego mój chłopak Adam. Osoba która to zgłosiła była zdania, ze maluszka
trzeba uśpić jednak weterynarz miał całkiem odmienne zdanie. Mimo, że
okazało się iż kicia nie ma oczka, a zamiast niego wielki strup bedący
pozostałością gałki ocznej, by dać małej szanse na życie zawieźliśmy ją
do dobrej duszy do Poznania na tzw przetrzymanie. Po krótkim czasie inna
osoba z Poznania zakochała się w malutkiej kalece i zabrała ją do siebie.
Malutka otrzymała imię Piro po tym jak przeszła opercaję usunięcia
"resztek" oczka. Teraz już nikt nie myśli o smutnych chwilach jej życia
bo Piro jest zdrowym, nad wyraz żywym i brojnym kotkiem co oczywiście
tylko cieszy jej panią.
|
|